Kiedy ktoś przynosi do sklepu rzeczy z babcinej szafy, często mówi: to stare, pewnie nic nie warte. Tymczasem ubrania z lat 70. I 80. Z polskich spółdzielni krawieckich są często lepiej uszyte niż większość rzeczy, które dziś kupujemy w galeriach. Skąd się brały i jak wyglądały?
Spółdzielnie krawieckie: zapomniana produkcja ¶
W Polsce lat 70. Działały setki spółdzielni krawieckich, które produkowały ubrania dla lokalnych rynków. Każda miała własną metkę, własny numer wzoru i własny styl. Krakowska Spółdzielnia Krawiecka przy ulicy Dietla, Łódzka Spółdzielnia Odzieżowa, Wrocławskie Zakłady Odzieżowe. Tkaniny były często importowane z NRD lub Czechosłowacji, co paradoksalnie oznaczało lepszą jakość niż to, co produkowano masowo na Zachodzie w tym samym czasie.
Moda Polska: luksus w szarej rzeczywistości ¶
Moda Polska to był projekt, który miał pokazać, że Polska potrafi tworzyć modę na poziomie europejskim. Projektanci tacy jak Jadwiga Grabowska czy Jerzy Antkowiak tworzyli kolekcje, które były prezentowane w Paryżu. W kraju ubrania Mody Polskiej były dostępne w specjalnych sklepach i były drogie jak na ówczesne warunki. Dziś są kolekcjonerskie. Jeśli znajdziesz metkę Mody Polskiej, to prawdziwy skarb.
Pewex i ciuchy z Zachodu ¶
Dla tych, którzy mieli dostęp do dolarów, istniał Pewex. Dla reszty były ciuchy, czyli ubrania sprowadzane z Zachodu przez prywatnych handlarzy. Dżinsy Levi's, kurtki jeansowe, adidasy. Ciuchy były statusem społecznym. Dziś te same rzeczy wracają jako vintage, często w lepszym stanie niż to, co kupuje się nowe, bo były traktowane jak skarb.
Co z tego zostało w szafach ¶
Ubrania z PRL-u przetrwały w szafach z kilku powodów. Były drogie i kupowane na lata. Były dobrze uszyte z trwałych tkanin. I były traktowane z szacunkiem, bo nie było ich łatwo zastąpić. Dziś trafiają do nas z likwidacji mieszkań, od rodzin, które porządkują po dziadkach, i od osób, które po prostu chcą, żeby te rzeczy trafiły do kogoś, kto je doceni.
Jak rozpoznać ubranie z PRL-u ¶
Metka z nazwą spółdzielni lub zakładu, rozmiar w systemie radzieckim (np. 48 zamiast 38), tkanina z wyraźnym splotem, szwy wykończone ręcznie lub na prostej maszynie bez overloka. Często brak składu tkaniny na metce, bo obowiązek podawania składu pojawił się w Polsce dopiero w latach 80. Zamki metalowe lub wczesne plastikowe, cięższe niż dzisiejsze.
Ubrania z PRL-u to kawałek historii, który można nosić. Jeśli masz w domu rzeczy z tamtej epoki i nie wiesz, co z nimi zrobić, napisz do nas. Chętnie ocenimy i ewentualnie przyjmiemy do komisowej sprzedaży.